czwartek, 11 sierpnia 2011

Zdrowie maluczkich.


P.O.D - Alive
(faza na P.O.D , RHCP i SOAD mode on)


W ostatni weekend wybrałam się z siostrą rowerami do Ciapkowa- schroniska dla zwierząt znajdującego się w Gdyni i postanowiłyśmy powyprowadzać parę psów.
Pewnie zauważyliście, że w towarzystwie komiksowym uchodzę za psiarę, bo postaciami w moich komiksach i rysunkach są głównie psy. Fakt, lubię psy, nie wyobrażam sobie bym miała nie mieć w domu ani jednego, ale w mojej rodzinie jestem chyba jedyną osobą, która uważa, że dwa psy to maksymalna dopuszczalna ilość jaka powinna przypadać na dom (ja akurat mam w domu 3 + pies mojej siostry). Dostaję świra, jak mi wszystkie na raz włażą pod nogi.
Tak czy inaczej w ten weekend wyprowadziłyśmy z siostrą z 11 psów i w sumie nie sądziłam, że taka forma spędzania wolnego popołudnia aż tak mi się spodoba. Jeśli ktoś lubi wypady typu spacer po Zoo, do tego chciałby zrobić coś dobrego dla świata, to polecam przejście się do schroniska i wyprowadzenie paru futrzaków (: . Trafiłam na dwa, które szczególnie skradły mi serce:
Wpierw był kawaler, którego w głowie nazwałam Majorem. Wielki, trójłapny pies, który przy każdej okazji kładł się na ziemi i prosił o głaskanie po brzuchu.

Tę damę nazwałam Kiwi. Sama nie wiem czemu. Fakt, że nie zniosłabym kolejnego psa w domu powstrzymuje mnie przed zaadoptowaniem tego słodziaka. W ciągu pierwszych 5 minut spaceru zdążyła ukraść mi serce i schować w swojej szczotowatej sierści.

Jakby ktoś kiedyś chciał się wybrać ze mną na wycieczkę do Ciapkowa, to ja bardzo chętnie (:.

Ok. Pora na komiksiki. Wczoraj byliśmy w kinie na "Kapitan Ameryka: pierwsze starcie". Film mnie jakoś specjalnie nie poruszył, tym bardziej nie zainspirował do narysowania bazgroła z tego wydarzenia, także - przykro mi. Nie tym razem D:. Wniosek z całego filmu: Kapitan Ameryka całe życie był mały i chudy.



Piwo tym razem było skromne, bo nikt się nie chce przyjaźnić w środę (zawsze wiedziałam, że środa jest gorsza od poniedziałku), za to Luna chętnie mnie u siebie ugościła, mój organizm chyba się bezpiecznie czuje u niej w domu, bo tylko tam potrafię spać dłużej niż do 7 rano.
Pozdrowienia dla Luny :3.

I na koniec bazgroły (głównie z dA):

Z pozdrowieniami od Bluesmana. Ima jak zawsze miała problemy z cieniowaniem, więc poprosiłam mojego dobrego przyjaciela o pomoc. Dostałam gratisowe upiększenie :D.
Kolorowa Achaja.
Stary rysunek z Bosmanem dla Bluesmana, ale go lubię, więc spamuspam na bloga.

 Szlag, powinnam robić komiks, ale Komiksowy Wen całkowicie mnie opuścił.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz