Ta zasada obowiązuje nie tylko w upały. Najgorsze co można mi zrobić, to zostawić ser poza lodówką i czekać, aż głodna się na niego nadzieję. Okropny, obślizgły glut, z którym już nic nie da się zrobić. Blah.
Ostatnie trzy tygodnie minęły mi na ogarnianiu się jako świeżo zadekowany Warszawski Słoik i załatwianiu ostatnich spraw w Trójmieście. Myślałam, że będę tęsknić za swoim starym domem, a tymczasem czuję się tutaj jak rozpaćkany na słońcu mazdamer.

Ima, mam nadzieję, że przez kilka nadciągających minut nikt mi do pokoju nie wejdzie, bo uśmiecham się teraz jak głupi do sera :D (w pewnym sensie dosłownie!)
OdpowiedzUsuńChyba niczyje rysunki nie wywołują u mnie takich wesołych reakcji, i choć wiem, że ostatnio często to mówię, skuszę się powtórzyć to jeszcze raz - jesteś pro, na zawsze pozostań sobą!
Uwielbiam Twoje bezkonturowe prace i mogę się na nie gapić w nieskończoność. Śledzenie rozwoju Twojej kreski jest dla mnie niesamowitą frajdą, zauważyłem, że na rysowanych przez Ciebie ratatujach przybywa coraz więcej szczegółów. To już nie fasolki z patyko-łapami i oczami :D Bardzo podobają mi się te latające wąsy i owłosiony ogon! Jakoś zawsze mi u ratatujów brakowało właśnie wąsów i cieszę się, że zadebiutowały na ich nosach.
Przepadam za serią rysunków z podpisami, myślę, że wyglądałyby fantastycznie na kubkach czy koszulkach. Ale i bez tego są kozackie. Mała rzecz, a cieszy!
No widzisz, w Warszawie Ci dobrze. Ostatecznie niemal zawsze wychodzi na to, że nie było się czym martwić :3
Ostatnio coraz lepiej rysuje mi się rzeczy bez konturów (:. Idzie mi to szybko i pasuje do takich podpisywanych bazgrołów. To dobry sposób na rysowanie jak mam tak mało czasu jak teraz.
UsuńStrasznie się cieszę, że Ci się podoba :3, postaram sie częsciej rysować na Ratatuje.
Rzeczy bez konturów mają to do siebie, że są znacznie mniej skomplikowane od wielu innych technik, a przy tym zawsze wyglądają bardzo czysto i ładnie! To najlepsza metoda na szybki i porządny rysunek :D
UsuńJak najbardziej jestem za :3