Któregoś dnia, gdy pracowałam jeszcze w małej, wioskowej aptece, przyszła do mnie pani z receptą na lek o działaniu przeciwpsychotycznym, przepisaną najprawdopodobniej dla męża. W pewnym momencie pani spytała, jakie jest działanie tego leku.
A że lek głównie stosowany przy schizofrenii, patrzę za nią, dwie osoby stoją w kolejce, myślę sobie : "kurde, pani pewnie nieświadoma co się z mężem dzieje, jak powiem głośno, to zaraz się plota po wiosce rozniesie, że mąż nienormalny i żyć biednej kobiecie nie dadzą, jakby za mało problemów na co dzień miała".
- Ale jakto..?
- Chciałabym wiedzieć na co jest ten lek.
Włączam podręczny leksykon, żeby jakoś szerzej pani odpowiedzieć na pytanie i czytam, po kolei:
"Schizofrenia, mania, hipomania, napady agresji, napady lękowe, w ostrych stanach pobudzenia psychomotorycznego, psychozach, tikach związanych z zespołem Tourette'a ..."
Kobieta przerywa moją wyliczankę, mówiąc: "Od tygodnia mąż ma czkawkę, z którą się nie możemy uporać!"
I faktycznie, jak przeleciałam wzrokiem całą listę zastosowań w/w leku, doszukałam się trudnego przypadku czkawki.
Rok później, już w aptece w Warszawie, odebrałam telefon od innej pacjentki:
-Halo? Chciałabym spytać, czy istnieje jakiś lek na czkawkę?
Bogata w doświadczenie, wiedziałam co odpowiedzieć:
-Tak, ale jest tylko na receptę, bo to dość silny lek.
-A poda mi pani nazwę, to przekażę lekarzowi?
-Dobrze, ale muszę panią uprzedzić, że to lek stosowany przy różnego rodzaju maniach i zaburzeniach psychicznych.
-A nie ma niczego bez recepty?
Owszem, było. Od tamtego czasu trochę mi się obiło o uszy ciekawostek o czkawce i zespole Tourette'a i jak się okazuje, jedno i drugie bardzo dobrze łagodzi uprawianie seksu (najlepiej takiego satysfakcjonującego). Tylko czy pani nie rzuci słuchawką, jak jej to poradzę?

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz