W listopadzie zeszłego ,roku w ramach 24 godzinnego tworzenia komiksów, zaczęliśmy z Jankiem Mazurem projekt, którego nie udało mi się skończyć.
Szczerze mówiąc nie najlepiej sobie radzę w takich maratonach, już któryś raz biorę udział w Projekcie 24 i za każdym razem następuje moment, w którym mój organizm odmawia mi posłuszeństwa. Tak samo zresztą było na studiach i w liceum: zawsze wolałam uczyć się od jak najwcześniejszej godziny i rozłożyć to na kilka dni, niż próbować zrobić wszystko w jedną noc.
Bardzo lubię komiksy Janka, on sam jest chyba jedną z niewielu osób, z którymi współpraca jest dla mnie łatwa i przyjemna, mimo, że jestem zwolenniczką pracy w pojedynkę. Dlatego też szkoda mi było porzucić ten projekt i gdzieś tam w tyle głowy zaplanowałam sobie, że ten komiks skończę.
Niestety już wtedy mój tydzień dzielił się na dni pracy od 8 do 18 w miejscowości położonej 75 km od mojego domu + weekend, podczas którego wyjeżdżałam do Warszawy. Bez chwili na rysowanie- i tak faktycznie od lipca tego roku uwolniłam się od tego schematu przeprowadzając się do stolicy.
Jestem bardzo zadowolona z tego komiksu, przede wszystkim dlatego, że zrobiłam duże postępy w rozwoju swojej kreski i udowodniłam sobie, że jestem w stanie skończyć album (choćby i tak krótki jak ten).
Mimo, że wygląda to jakbym rysowała ten komiks od roku, rysowało mi się go dość szybko, a sama historia sprawiała mi dużo frajdy podczas tworzenia. Mam nadzieję, że widać to w moich rysunkach. (:
Zapraszam do lektury

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz